::::::::::::::::::::::::::::::::::::
-
....................................
::::::::::::::::::::::::::::::::::::
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
....................................
::::::::::::::::::::::::::::::::::::
-
-
....................................
::::::::::::::::::::::::::::::::::::
-
-
-
-
-
-
::::::::::::::::::::::::::::::::::::
-
-
-
....................................
-
|
ŻYWOT BŁOGOSŁAWIONEJ SALOMEI
córki Leszka Białego. (Żyła około roku 1240)
Salomea,
córka Leszka Białego, księcia krakowskiego i sandomierskiego, i żony
jego Grzymisławy, a siostra Bolesława Wstydliwego, urodziła się w roku
1202. Już jako dziewcze maleńkie wielką okazywała skłonność do
nabożeństwa i znaki przyszłej świątobliwości. Jędrzej, król węgierski,
życzył sobie, by Salomea została kiedyś żoną syna jego Kolomana. Leszek
Biały, który córeczkę swa był poślubił Bogu, na żaden sposób na to
przystać nie chciał. Dopiero gdy król węgierski zagroził, że zawojuje
ziemie jego, jeśliby przyzwolić nie chciał, i gdy panowie polscy,
chcący uniknąć krwi rozlewu, nie przestali nalegać, Leszek zmuszony
prawie, zgodził się na żądanie króla węgierskiego.
Trzyletnią
tedy Salomeę wywieziono do Węgier, gdzie się chowała wespół z
oblubieńcem swoim, Kolomanem, który także jeszcze był dziecięciem. A
choć razem się uczyli, Salomea przewyższała swego oblubieńca w
zdolnościach, pilności i pochopie do służby Bożej. Tak gorącem sercem
pokochała Boga i nauczyła się gardzić uciechami świata tego, że gdy
dorosła, postanowiła służyć Bogu w wieczystej czystości.
Zdawało
się, że zamiaru swego świętego nie będzie mogła przeprowadzić, bo na
gorące i nieustanne nalegania rodziców musiała przystać na ślub
małżeński z Kolomanem. Pobożna Salomea jednak w sercu swem już
obmyśliła sposób, by zamiar swój przeprowadzić.
Dlatego
tez zaraz z początku gorącemi prośbami namówiła Kolomana, by żyli w
czystości. Aby zaś tego skarbu dochowała nienaruszenie, rozmów i
przebywania z mężem pilnie się strzegła, a ciało swoje trudziła
czujnościami, postawami i modlitwami we dnie i w nocy; nosiła ona
włosienicę trojaką, jedną nad drugą ostrzejszą, przed nikim z tego się
nie wydając. Ubiór jej był tak skromny, że po nim nie było poznać
pochodzenia królewskiego; niczem tez nie różniła się od ubogiej wdowy,
by męża nie narażać na pokusy.
Razu
pewnego, gdy mąż jej Koloman z pany swoimi wyszedł na łowy, na Salomeę
napadła pokusa, by się tez raz ubrać wytwornie i po królewsku. Dopiero
co była się wystroiła i lubowała się w swojej urodzie, gdy nagle i
niespodzianie Koloman wrócił i wpadł do jej komnaty, a wzruszony jej
przecudną urodą i żądzą swą przyrodzoną, dopadł do niej i już począł
ściskać, ale w tej chwili za łaską Bożą przezwyciężył się i patrząc na
jej urodę zawołał: "O Jezu Chryste, jak wiele ja dla Ciebie opuszczam!"
Potem wyszedł z pokoju.
Salomea,
widząc w jakie niebezpieczeństwo była zawikłała i siebie i męża przez
te próżność chwilową, nigdy odtąd się nie stroiła, lecz już zawsze
chodziła w skromniutkim, ubogim ubiorze, a więcej czasu poświęcała
modlitwom i umartwieniom. Gdy tak razu pewnego w gorącej modlitwie ze
zmęczenia omdlała, usłyszała z nieba te słowa: "Skończono jest". Dziwne
te słowa głęboko wyryły się w sercu mężatki - dziewicy. Poznała po nich
wołanie Boże i zrozumiała, ze Bóg chce posiąść jej serce w zupełności,
i że ona ze światem ma uczynić rozbrat zupełny. To tez z pogardą coraz
większą patrzała na wszystkie marności tego świata, a w zbożnych
rozmyślaniach unosiła serce swe coraz wyżej do Boga. Rozmowy z mężem
strzegła się coraz więcej, a mężczyzn obcych unikała zupełnie. Razu
pewnego królowa węgierska, druga żona króla Jędrzeja, rodem Francuska,
prosiła Salomee, by z nią poszła na igrzyska męskie. Salomea stanowczo
jej odmówiła. "Zawsze", rzekła "pójdę z tobą w towarzystwo białych
głów, ale z mężczyznami żadnych styczności utrzymywać nie chce".
Lat
25 panieńskie to stadło prowadziło żywot czysty i niepokalany. W roku
1241, po rozmaitych niepowodzeniach i nieszczęściach w swym kraju,
Koloman zszedł ze świata, podobno otruty przez swych nieprzyjaciół.
Wszystkie te nieszczęścia i krzyże cierpliwie zniosła Salomea, a po
śmierci jej męża, pomna na słowa "Skończono jest", od biskupa
krakowskiego Prandoty przyjęła habit zakonny i wstąpiła do zakonu św.
Klary, czyli Franciszkanek w klasztorze zawichojskim, przez króla
Bolesława Wstydliwego założonym, a tam objęła urząd Kseni (przełożonej).
Kiedy
w czasie srogiego napadu Mongołów na Polskę w roku 1260 zakonnice w
Zawichoście wiele ucierpiały, wówczas Bolesław Wstydliwy, nie chcąc
zgromadzenia tego narazić na niebezpieczeństwo powtórne, postanowił
przenieść je do Grodziska pod miastem Skała, niedaleko od Krakowa. Sam
Ojciec św. na to dal pozwolenie, pisząc do Salomei: "Zwarzywszy, że
siostry w klasztorze zawichojskim bez niebezpieczeństwa nie mogą
zostawać z powodu napadów tatarskich, i żeś nowy klasztor wystawiła w
miejscu, które się zwykle nazywa Skała św. Maryi, w dyecezyi
krakowskiej, oraz, że żądasz, aby się siostry do niego przeniosły, my
twoim prośbom czyniąc zadość, zapewniamy siostrom w tym klasztorze te
same przywileje, jakie miały w pierwszym".
Po
przeprowadzeniu się do Grodziska przy Skale błogosławiona Salomea aż do
końca swego przełożeństwa była wzorem pobożności i wszelkich cnot
chrześcijańskich i nagromadziła wiele panienek, które jako matka córki
swoje, w miłości prawdziwej prowadziła do Boga. Roku Pańskiego 1268, w
wigilie św. Marcina, Salomea podczas mszy św., której rada słuchała,
nagle popadła w ciężka niemoc, a natchniona duchem proroczym,
przepowiedziała, że za dni osiem opuści ten świat.
Miało to być w sobotę. W czwartek poprzednio zwołała siostry swe
zakonne i żegnając się czule z niemi, polecała im przede wszystkim
czystość i posłuszeństwo zakonne.
W
sobotę, kiedy już zbliżała się chwila jej śmierci, siostra jedna
ujrzała dziwny uśmiech na pogodnej twarzyczce umierającej, a zapytawszy
się o przyczynę, od Salomei odebrała odpowiedz następującą: "Widzę
przed sobą Panią moją, Najświętszą Dziewice, Matkę Bożą z najmilszym
jej synem". A gdy Salomea wyzionęła ducha, dwie siostry widziały jasna
gwiazdę, z ust jej wychodzącą, i usłyszały dziwne jakieś śpiewanie
anielskie. Po śmierci licznymi cudami Bóg wsławił imię tej naszej
rodaczki. Ciało jej pochowane zostało w Grodzisku, a roku następnego
przeniesiono je do Krakowa, do kościoła księży Franciszkanów.
NAUKA MORALNA
Salomea
i Koloman, jaki to piękny wzór dla małżonków chrześcijańskich! Prawda,
że nie wszyscy w małżeństwie mogą żyć w takiej wstrzemieźliwości, w
jakiej żyła Salomea z Kolomanem, ale i w małżeństwie pod pewnym
względem nakazana jest wstrzemieźliwość. Zwłaszcza mężowie maja
pamiętać, ze żona nie jest niewolnicą, służącą jedynie na zaspokojenie
ich namiętności, ale ze żona winna być im towarzyszka miłą, od Boga im
dana, której należy się poszanowanie i miłość. "Mężowie, miłujcie żony
wasze, jako Chrystus miłuje Kościół swój", mówi Pismo święte. Jedynym z
najgłówniejszych celów w małżeństwie jest uświęcanie się wzajemne. Tak,
małżonkowie powinni nawzajem zachęcać się dobrym przykładem. Osobliwie
jest to obowiązkiem małżonki wobec męża. O jak wiele dokazać może żona
prawdziwie bogobojna! Co za śliczne małżeństwo, gdy oboje małżonkowie
na wyścigi idą ze sobą w uczynkach pobożności! to są małżeństwa, którym
Bóg daje swe błogosławieństwo, pokój i szczęście na ziemi i w niebie.
MODLITWA
Boże,
któryś w błogosławionej Salomei połączył pogardę korony ziemskiej z
gorącą miłością panieństwa w stanie małżeńskim, racz łaskawie sprawić,
byśmy za jej przykładem służąc Ci sercem czystym i kornem, mogli
otrzymać niezwiedłą koronę chwały niebieskiej. Amen.
Żywot błogosławionej Salomei "PRZEWODNIK
CHRZESCIJANINA RZYMSKO - KATOLICKIEGO" opracował: Ks. Teofil
Gapczyński, Wydanie pierwsze rok 1905 Stutgart. Księgarnia Katolicka
Otona Thomy
|
|