Logo
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Archiwum
  ....................................
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Historia parafii
   - Historia kościołów
   - Cmentarze
   - Figurki
   - Nasza patronka
   - Księża
   - Do parafii należą
   - Rejony
   - Msze św.
   - Odpusty
   - Nabożeństwa
  ....................................
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - O kancelarii
   - Informacje
     kancelaryjne

  ....................................
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Poradnia rodzinna
   - Artykuły
   - Galeria
   - Zawichost dawniej
   - Film
   - Linki
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Czytania
     na dzień dzisiejszy

   - Zapowiedzi
   - Ogłoszenia
     parafialne

  ....................................
   - Kontakt
 
top

ŻYWOT BŁOGOSŁAWIONEJ SALOMEI
córki Leszka Białego. (Żyła około roku 1240)

Błogosławiona Salomea     Salomea, córka Leszka Białego, księcia krakowskiego i sandomierskiego, i żony jego Grzymisławy, a siostra Bolesława Wstydliwego, urodziła się w roku 1202. Już jako dziewcze maleńkie wielką okazywała skłonność do nabożeństwa i znaki przyszłej świątobliwości. Jędrzej, król węgierski, życzył sobie, by Salomea została kiedyś żoną syna jego Kolomana. Leszek Biały, który córeczkę swa był poślubił Bogu, na żaden sposób na to przystać nie chciał. Dopiero gdy król węgierski zagroził, że zawojuje ziemie jego, jeśliby przyzwolić nie chciał, i gdy panowie polscy, chcący uniknąć krwi rozlewu, nie przestali nalegać, Leszek zmuszony prawie, zgodził się na żądanie króla węgierskiego.

     Trzyletnią tedy Salomeę wywieziono do Węgier, gdzie się chowała wespół z oblubieńcem swoim, Kolomanem, który także jeszcze był dziecięciem. A choć razem się uczyli, Salomea przewyższała swego oblubieńca w zdolnościach, pilności i pochopie do służby Bożej. Tak gorącem sercem pokochała Boga i nauczyła się gardzić uciechami świata tego, że gdy dorosła, postanowiła służyć Bogu w wieczystej czystości.

     Zdawało się, że zamiaru swego świętego nie będzie mogła przeprowadzić, bo na gorące i nieustanne nalegania rodziców musiała przystać na ślub małżeński z Kolomanem. Pobożna Salomea jednak w sercu swem już obmyśliła sposób, by zamiar swój przeprowadzić.

     Dlatego tez zaraz z początku gorącemi prośbami namówiła Kolomana, by żyli w czystości. Aby zaś tego skarbu dochowała nienaruszenie, rozmów i przebywania z mężem pilnie się strzegła, a ciało swoje trudziła czujnościami, postawami i modlitwami we dnie i w nocy; nosiła ona włosienicę trojaką, jedną nad drugą ostrzejszą, przed nikim z tego się nie wydając. Ubiór jej był tak skromny, że po nim nie było poznać pochodzenia królewskiego; niczem tez nie różniła się od ubogiej wdowy, by męża nie narażać na pokusy.

     Razu pewnego, gdy mąż jej Koloman z pany swoimi wyszedł na łowy, na Salomeę napadła pokusa, by się tez raz ubrać wytwornie i po królewsku. Dopiero co była się wystroiła i lubowała się w swojej urodzie, gdy nagle i niespodzianie Koloman wrócił i wpadł do jej komnaty, a wzruszony jej przecudną urodą i żądzą swą przyrodzoną, dopadł do niej i już począł ściskać, ale w tej chwili za łaską Bożą przezwyciężył się i patrząc na jej urodę zawołał: "O Jezu Chryste, jak wiele ja dla Ciebie opuszczam!" Potem wyszedł z pokoju.

     Salomea, widząc w jakie niebezpieczeństwo była zawikłała i siebie i męża przez te próżność chwilową, nigdy odtąd się nie stroiła, lecz już zawsze chodziła w skromniutkim, ubogim ubiorze, a więcej czasu poświęcała modlitwom i umartwieniom. Gdy tak razu pewnego w gorącej modlitwie ze zmęczenia omdlała, usłyszała z nieba te słowa: "Skończono jest". Dziwne te słowa głęboko wyryły się w sercu mężatki - dziewicy. Poznała po nich wołanie Boże i zrozumiała, ze Bóg chce posiąść jej serce w zupełności, i że ona ze światem ma uczynić rozbrat zupełny. To tez z pogardą coraz większą patrzała na wszystkie marności tego świata, a w zbożnych rozmyślaniach unosiła serce swe coraz wyżej do Boga. Rozmowy z mężem strzegła się coraz więcej, a mężczyzn obcych unikała zupełnie. Razu pewnego królowa węgierska, druga żona króla Jędrzeja, rodem Francuska, prosiła Salomee, by z nią poszła na igrzyska męskie. Salomea stanowczo jej odmówiła. "Zawsze", rzekła "pójdę z tobą w towarzystwo białych głów, ale z mężczyznami żadnych styczności utrzymywać nie chce".

     Lat 25 panieńskie to stadło prowadziło żywot czysty i niepokalany. W roku 1241, po rozmaitych niepowodzeniach i nieszczęściach w swym kraju, Koloman zszedł ze świata, podobno otruty przez swych nieprzyjaciół. Wszystkie te nieszczęścia i krzyże cierpliwie zniosła Salomea, a po śmierci jej męża, pomna na słowa "Skończono jest", od biskupa krakowskiego Prandoty przyjęła habit zakonny i wstąpiła do zakonu św. Klary, czyli Franciszkanek w klasztorze zawichojskim, przez króla Bolesława Wstydliwego założonym, a tam objęła urząd Kseni (przełożonej).

     Kiedy w czasie srogiego napadu Mongołów na Polskę w roku 1260 zakonnice w Zawichoście wiele ucierpiały, wówczas Bolesław Wstydliwy, nie chcąc zgromadzenia tego narazić na niebezpieczeństwo powtórne, postanowił przenieść je do Grodziska pod miastem Skała, niedaleko od Krakowa. Sam Ojciec św. na to dal pozwolenie, pisząc do Salomei: "Zwarzywszy, że siostry w klasztorze zawichojskim bez niebezpieczeństwa nie mogą zostawać z powodu napadów tatarskich, i żeś nowy klasztor wystawiła w miejscu, które się zwykle nazywa Skała św. Maryi, w dyecezyi krakowskiej, oraz, że żądasz, aby się siostry do niego przeniosły, my twoim prośbom czyniąc zadość, zapewniamy siostrom w tym klasztorze te same przywileje, jakie miały w pierwszym".

     Po przeprowadzeniu się do Grodziska przy Skale błogosławiona Salomea aż do końca swego przełożeństwa była wzorem pobożności i wszelkich cnot chrześcijańskich i nagromadziła wiele panienek, które jako matka córki swoje, w miłości prawdziwej prowadziła do Boga. Roku Pańskiego 1268, w wigilie św. Marcina, Salomea podczas mszy św., której rada słuchała, nagle popadła w ciężka niemoc, a natchniona duchem proroczym, przepowiedziała, że za dni osiem opuści ten świat.

      Miało to być w sobotę. W czwartek poprzednio zwołała siostry swe zakonne i żegnając się czule z niemi, polecała im przede wszystkim czystość i posłuszeństwo zakonne.

     W sobotę, kiedy już zbliżała się chwila jej śmierci, siostra jedna ujrzała dziwny uśmiech na pogodnej twarzyczce umierającej, a zapytawszy się o przyczynę, od Salomei odebrała odpowiedz następującą: "Widzę przed sobą Panią moją, Najświętszą Dziewice, Matkę Bożą z najmilszym jej synem". A gdy Salomea wyzionęła ducha, dwie siostry widziały jasna gwiazdę, z ust jej wychodzącą, i usłyszały dziwne jakieś śpiewanie anielskie. Po śmierci licznymi cudami Bóg wsławił imię tej naszej rodaczki. Ciało jej pochowane zostało w Grodzisku, a roku następnego przeniesiono je do Krakowa, do kościoła księży Franciszkanów.

NAUKA MORALNA

     Salomea i Koloman, jaki to piękny wzór dla małżonków chrześcijańskich! Prawda, że nie wszyscy w małżeństwie mogą żyć w takiej wstrzemieźliwości, w jakiej żyła Salomea z Kolomanem, ale i w małżeństwie pod pewnym względem nakazana jest wstrzemieźliwość. Zwłaszcza mężowie maja pamiętać, ze żona nie jest niewolnicą, służącą jedynie na zaspokojenie ich namiętności, ale ze żona winna być im towarzyszka miłą, od Boga im dana, której należy się poszanowanie i miłość. "Mężowie, miłujcie żony wasze, jako Chrystus miłuje Kościół swój", mówi Pismo święte. Jedynym z najgłówniejszych celów w małżeństwie jest uświęcanie się wzajemne. Tak, małżonkowie powinni nawzajem zachęcać się dobrym przykładem. Osobliwie jest to obowiązkiem małżonki wobec męża. O jak wiele dokazać może żona prawdziwie bogobojna! Co za śliczne małżeństwo, gdy oboje małżonkowie na wyścigi idą ze sobą w uczynkach pobożności! to są małżeństwa, którym Bóg daje swe błogosławieństwo, pokój i szczęście na ziemi i w niebie.

MODLITWA

     Boże, któryś w błogosławionej Salomei połączył pogardę korony ziemskiej z gorącą miłością panieństwa w stanie małżeńskim, racz łaskawie sprawić, byśmy za jej przykładem służąc Ci sercem czystym i kornem, mogli otrzymać niezwiedłą koronę chwały niebieskiej. Amen.

 

Żywot błogosławionej Salomei "PRZEWODNIK CHRZESCIJANINA RZYMSKO - KATOLICKIEGO" opracował: Ks. Teofil Gapczyński, Wydanie pierwsze rok 1905 Stutgart. Księgarnia Katolicka Otona Thomy