Logo
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Archiwum
  ....................................
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Historia parafii
   - Historia kościołów
   - Cmentarze
   - Figurki
   - Nasza patronka
   - Księża
   - Do parafii należą
   - Rejony
   - Msze św.
   - Odpusty
   - Nabożeństwa
  ....................................
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - O kancelarii
   - Informacje
     kancelaryjne

  ....................................
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Poradnia rodzinna
   - Artykuły
   - Galeria
   - Zawichost dawniej
   - Film
   - Linki
  ::::::::::::::::::::::::::::::::::::
   - Czytania
     na dzień dzisiejszy

   - Zapowiedzi
   - Ogłoszenia
     parafialne

  ....................................
   - Kontakt
 

top Cmentarz choleryczny pod Zawichostem

     Napisana przed laty przez Henryka Łukasiewicza jednego z dawniejszych mieszkańców naszego miasta "Historia Zawichosta w zarysie" wśród wielu informacji zawiera również wzmiankę o tym, że w roku 1666 miał miejsce w Zawichoście wielki pożar oraz jakaś zaraza zwana wówczas morowym powietrzem, na którą zmarło wówczas wielu mieszkańców miasta. Zmarłych pochowano na niewielkim wzgórzu wznoszącym się po zachodniej stronie wiodącej do Sandomierza szosy a nadwiślańską kępą. Wzgórze to odtąd nazywa się cmentarz choleryczny choć żadnych znamion cmentarza nie nosi i tylko otoczone jest prostym płotem, a także porośnięte jest różnymi zaroślami.

     Z czasem z wzgórzem tym zaczęto wiązać różne legendy i opowieści o różnych tajemniczych zjawiskach, jak np. o widywanym w blasku księżyca szwadronie jeźdźców czy o pojawiających się nocami ognikach migocących właśnie w tym miejscu. Budziło to zrozumiałe przerażenie wśród mieszkańców miasta, wzywano nawet księdza, ale jego poczynania też nie skutkowały, a światełka znikały dopiero o określonej porze nocy.

     W roku 1916 gdy Zawichost znalazł się w zaborze austriackim, na wzgórzu tym zaborcy wybudowali żelbetonowy bunkier mający powstrzymać przewidywany atak Rosjan co jednak nigdy nie nastąpiło i wzgórze w swej dotychczasowej postaci istniało nadal.

     Po II wojnie światowej czynione były próby nadania temu miejscu jakiegoś godniejszego wyglądu. Postawiono nawet dość wysoki krzyż i na tym się skończyło, zaś nie trzebione krzewy i zarośla porastają to miejsce coraz bardziej, czyniąc je niedostępnym, co widać dobrze z drogi jeśli się tam zawędruje. A jak będzie dalej? Trudno powiedzieć.

Na podstawie znanych dotychczas danych opisał
Michał Starzyk - Zawichost, Głęboka 10