|
Zabytkowy Cmentarz św. Leonarda
Zawichost jest słusznie zaliczany do grona jednego ze starszych miast w Ziemi Sandomierskiej a nawet całego naszego kraju, toteż jest tu wiele miejsc mających za sobą bogatą historię, jak to ma miejsce choćby ze starym cmentarzem grzebalnym zwanym potocznie "cmentarzem św. Leonarda" lub "cmentarz przy ulicy św. Leonarda", czy tylko "stary cmentarz".
O historii tej nie ma zbyt wielu zapisów, gdyż o ile istniały kiedyś, to zostały zniszczone bezpowrotnie w dziejowych zawieruchach jakie nawiedzały Zawichost, niemniej jednak, w oparciu o to co jest jako tako znane, postaramy się istniejące resztki przypomnieć, co tu niniejszym czynimy.
Początki dziejów miasta można odnieść do okresu w którym nastąpiła Chrystianizacja i Chrzest Polski związane z przeobrażeniami wyznaniowymi oraz budownictwem sakralnym w postaci świątyń i kaplic, co spowodowało, że na przykład najstarsza wzmianka o jednym z kościołów Zawichostu, to jest o kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pochodzi już z bulli Papieża Eugeniusza III z dn. 4 kwietnia 1148 roku i mówi, że ten istniejący w Zawichoście kościół został już wcześniej uposażony bogato grodem i kasztelanią łagowską i został dotowany biskupom pomorskim we Włocławku. Ponieważ zaś przy kościołach urządzane były początkowo miejsca pochówku zmarłych więc należy przypuszczać, że takie miejsce czyli cmentarz istniał początkowo przy kościele NMP o czym mogą świadczyć istniejące do dziś nagrobne pomniki wokół tegoż kościoła. Wprawdzie pochodzą one z czasów niemal już współczesnych ale sam fakt ich istnienia mówi, że tak faktycznie kiedyś było z grzebaniem zmarłych.
Z czasem miejsca takie zaczęto urządzać gdzie indziej, wydzielając na nie oddzielne tereny, zwłaszcza, że musiały one uwzględniać przyrost ludności a co za tym idzie - przyrost zgonów i pogrzebów. Kiedy to nastąpiło w Zawichoście nie jest dokładnie wiadomym. Istniejące źródła historyczne /H. Łukaszewicz/ mówią, że w północnej części miasta zwanej "szpital" - prawdopodobnie w miejscu dzisiejszego cmentarza będącego wówczas cmentarzyskiem przykościelnym, istniała tzw. "Capelle sancti Maurici de zauichost".
Pomimo dość długiego okresu istnienia tego cmentarza, nie zachowały się na nim dotychczas żadne nagrobkowe pomniki z pierwszych lat jego istnienia, tak jak to bywa w niektórych tego rodzaju nekropoliach w innych miejscowościach. Tak, tylko tu sprawa też mogła wyglądać różnie. Po pierwsze, nagrobki o dużej trwałości nie musiały być wtedy wznoszone, a po drugie mogły być z czasem zniszczone podczas jakichś najazdów jakie tu miały miejsce. Widać to choćby na co starszych pomnikach, choć pochodzą one z lat znacznie późniejszych, jak choćby na pomnikach wystawionych za czasów istniejącego tu zaboru rosyjskiego, gdyż miał on jak wiadomo w swoim czasie miejsce aż do roku 1915, kiedy to Rosjan zastąpili Austriacy.
Uszkodzenia tych nagrobków widoczne są i na innych pomnikach i dotyczy już II połowy XX wieku tj. II wojny światowej. Ale zanim to nastąpiło cmentarz ten był świadkiem innych już współczesnych scen. Najpierw około 1915 pochowano tu w trzech zbiorowych mogiłach w północnym narożniku cmentarza kilkudziesięciu poległych tu w walkach żołnierzy zaborczych armii. Potem w dniu 2 lutego 1944 roku na tych mogiłach złożono troskliwie ciała 30 rozstrzelanych Polaków jako zakładników, co miało miejsce na Podgórzu, gdzie dziś istnieje wystawiony na ich cześć pomnik upamiętniający to wydarzenie. Ciała rozstrzelanych rodziny wykradły wówczas i wywiozły w swe strony i tylko dwu z nich zostało pochowanych w alejce nadrzecznej: Sępioł i Sieradzki, co można tam odczytać. Dlatego też w każde święto Zmarłych obserwujemy przy tych mogiłach warty trzymane przez miejscową dziatwę szkolną.
W końcu XX wieku wygląd cmentarza wielce się zmienił, gdyż obecna sytuacja materialna pozwala wielu opiekunom grobów na zastąpienie ich ziemnych mogiłek trwałymi nagrobkami i pomnikami. Dotyczy to szczególnie części nadrzecznej kryjącej jeszcze przed ostatnią wojną zwłoki uczniów istniejącej w Zawichoście /przy kościele św. Jana/ Męskiej szkoły Rzemiosł, którzy potonęli "w nurtach Wisły" jak wówczas pisano na ich tabliczkach. Mogiłki te Niemcy rozkopali latem 1944 roku prowadząc tędy linię okopów przeciw frontowi wschodniemu który wówczas doszedł aż do Wisły. Po wojnie i po ucieczce Niemców groby te ponownie zasypano kierując się pamięcią i na ich miejsce wybudowano szereg nowych, już bardziej trwałych i ozdobnych. Spoczywają tu takie znane osobistości jak m.in. prof. A. Szymański, rektor Seminarium Duchownego w Sandomierzu, oraz dr W. Lipowski, istnieje tu też symboliczny pomnik jednej z ofiar Katynia i więźnia Oświęcimskiego, oraz żołnierzy WP i rozstrzelanych partyzantów.
Coraz też mniej jest już miejsca na nowe groby na tym cmentarzu, więc od czasu proboszcza Jerzego Siary, który zorganizował nowy cmentarz pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego na Podgórzu - tam już grzebiemy obecnie zmarłych którzy tu nie znaleźli miejsca i tam też corocznie ich wypominamy i zanosimy w ich intencji modły "Wieczne odpoczywanie, racz Im dać Panie".
Michał Starzyk
Podczas wizytacji
pasterskiej naszej parafii, J.E. ksiądz biskup Ordynariusz naszej
diecezji Andrzej Dzięga, zachwycony położeniem i nagromadzonymi tu
zabytkowymi nagrobkami nazwał to miejsce "drugimi Powązkami". Jest
sporo racji w tym stwierdzeniu, albowiem chodząc w modlitewnej zadumie
po naszym cmentarzu doświadczamy i niesamowitego "dotyku historii" i
czasów współczesnych. Warto tu przyjść i spędzić w skupieniu parę
chwil...
|